Wielozadaniowość odczarowana po raz n-ty!

Dlaczego trzeba to ciągle powtarzać?

Wielozadaniowość jest szkodliwa. Teoretycznie wszyscy powinni już o tym wiedzieć, ale nadal można spotkać takich, którzy wierzą, że zakrzywią rzeczywistość.

Wielozadaniowość, czyli umiejętność wykonywania wielu zadań jednocześnie. Wydaje się, że posiada ją każdy z nas. Prowadzimy samochód, słuchamy radia i jednocześnie rozmawiamy przez telefon – oczywiście korzystając z zestawu słuchawkowego. Gotujemy obiad, bawimy się z dziećmi i jednocześnie przeglądamy portale społecznościowe na swoim smartfonie.

Umiejętność niezwykle pożądana we współczesnym zabieganym świecie. Z przykrością informuję, a właściwie przypominam, że niestety NIEOSIĄGALNA dla przeważającej większości z nas. Nie ma co tego negować. Trzeba się z tym pogodzić, zapamiętać i zacząć adekwatnie działać. Dlaczego nieosiągalna? Choćby dlatego, że na poziomie świadomym nasz mózg nie potrafi wykonywać dwóch czynności jednocześnie. Przynajmniej „standardowe” mózgi w które wyposażone jest gros z nas. Wprost mówią o tym naukowcy, m.in. dr hab. Mateusz Gola z Instytutu Psychologii PAN. Są oczywiście potwierdzające regułę nieliczne wyjątki, o których można się przekonać oglądając np. „The Brain. Genialny Umysł”.

Wielozadaniowość ≠ skuteczna organizacja pracy.

Jeszcze kilka lat temu można było natknąć się na wielozadaniowość jako oczekiwaną umiejętność w wielu ogłoszeniach o pracę. Okazuje się, że teraz też można. I to właśnie jest główny powód, dla którego pozwoliłem sobie na ten artykuł.

Niedawno wpadła mi w oko oferta pracy dla kierownika projektu. Po linii jednego z moich zawodowych zainteresowań. Dotyczyła prowadzenia projektów innowacyjnych w znanej w Polsce firmie medycznej. Oczekiwania – jak na kierownika projektu – praktycznie standardowe z wszędobylskim już agile’m. Jedno z nich zmroziło mi jednak krew w żyłach. Cytuję: „umiejętność pracy nad kilkunastoma projektami jednocześnie”. Przeczytałem dwa razy, żeby się upewnić czy może mam coś nie tak z oczami, ale nie. Dobrze przeczytałem i resztka włosów zaczęła mi się jeżyć na głowie.

Nie jestem już młodzieniaszkiem

„W korpo” przepracowałem pełnoletniość. Od kilkunastu lat pracuję z projektami, w projektach i dla projektów. Buduję struktury projektowe. Kieruję projektami. Tworzę biura projektów. Zarządzam portfelami projektów. Wspieram kierowników projektów. Pośrednio i bezpośrednio nimi zarządzam. Pracuję z ludźmi, w co by nie mówić, wymagającym środowisku wieloprojektowym.

Wielozadaniowość

Nie ze wszystkiego jestem dumny

Miałem w swojej karierze chwile, gdy swoim PM-om wrzucałem na barki szósty czy siódmy projekt. Trzeba było pokazać decydentom, że jest ktoś przypisany do tematu. Obie strony zdawały sobie jednak sprawę, że to wrzutka na listę oczekujących na wolne moce przerobowe. Nigdy nie oczekiwałem, że będą robione jednocześnie. I moi kierownicy to wiedzieli. Nikt, mający świadomość na czym polega zarządzanie projektami (zwinne czy tradycyjne), nie może tego oczekiwać. Nikt, kto zarządza ludźmi nie powinien tego wymagać! To se ne da Pane Havranek. A jeśli „góra” tego oczekuje, bo uważa, że się da, to trzeba górę uświadamiać, rozmawiać z nią, pokazywać. Że lepiej po kolei, niż wszystko na raz. Że będzie wtedy szybciej, a nie wolniej. Że zostanie dowiezione, a „góra” nie będzie wiecznie na wszystko czekać. Że pracownikom będzie bardziej zależało, bo taczka, z którą biegają nie będzie pusta. Że będzie się lepiej pracowało, itd. itp.

Wielozadaniowość dotyczy wszystkich

Tu nie chodzi tylko o prowadzenie projektów. Tu chodzi o dowolną aktywność. Człowiek nie jest stworzony do jednoczesnego, merytorycznego i efektywnego przygotowywania kilku różnych raportów, budowania kilku stron internetowych, tworzenia kilku prezentacji, prowadzenia kilku rozmów handlowych nie wspominając o zarządzaniu kilkunastoma projektami jednocześnie. Nie oznacza to oczywiście, że nie może tego robić. Jasne, że da radę. Wiara czyni cuda. Tylko nie dziw się, że rezultat, który otrzymujesz, os siebie, bądź od swoich podwładnych nie spełnia oczekiwań. Nie będzie spełniał i nie jest to ich wina tylko Twoja. To Ty drogi Kierowniku / Dyrektorze / Prezesie jesteś odpowiedzialny za ZARZĄDZANIE. Nie tylko procesami, za które odpowiadasz, ale przede wszystkim ludźmi, którzy je realizują.

O skutkach wielozadaniowości wynikających z prowadzonych badań uniwersyteckich piszę tutaj.

By | 2018-03-02T21:35:44+00:00 17 listopada 2017|Zarządzanie czasem|0 Comments

Leave A Comment